Film, film, film...

Wpis

wtorek, 04 października 2011

Joanna [2010]

Polski film z 2010 roku. Główną rolę gra Urszula Grabowska. Film obsadzony jest w czasie II wojny światowej. Tytułowa Joanna pracuje jako kelnerka. Splot nieszczęśliwych wypadków sprawia, że postanawia zaopiekować się młodą Żydówką, której matka została złapana podczas łapanki w barze. Z nikim nie dzieli się tą informacją i postanawia sama ją wychowywać. Na początku wszystko układa się po myśli pierwszoplanowej bohaterki - ma pracę, z dzieckiem nie ma żadnego problemu, czeka na powrót męża, który zaciągnął się do wojska.

Jednak jeden dobry czyn, jakim było przygarnięcie dziewczynki, będzie prowadzić do coraz większych komplikacji. Swój udział ma w tym również dozorczyni z bloku, w którym samotnie mieszka Joanna. Problemy zaczynają się od mieszkania - Joanna jest naciskana, aby kogoś zakwaterować. Następnie traci pracę na poczcie, a mała Róża jest chora. Pewnej nocy zostaje odwiedzona przez Niemców w celu przeszukania mieszkania. Wówczas wpadła w oku niemieckiemu oficerowi, któremu dodatkowo zaimponowała Joanna znajomością języka francuskiego.

Historia wyreżyserowana przez Feliksa Falka ujmuje za serce. Sprawia, że należy się zastanowić nad wyborem Joanny. Czy dobry czyn może prowadzić do tylu nieszczęść? Czy warto się poświęcić w takim stopniu dla drugiej osoby? Oglądając film wchodzi się w skórę Joanny i osobiście czuje się jej samotność, smutek, rozgoryczenie, ale i wewnętrzną siłę. Jest to wielką zaletą tego filmu. Zmusza do zastanowienia się: co ja bym zrobił na jej miejscu? Czy Niemiec był "dobrym Niemcem"? Wiele rodzi się pytań. O tym, czy wygrywa tę walkę, czy też przegrywa, nie dowiadujemy się wprost. Każdy może sam sobie dopisać zakończenie.

W tym filmie świetnie dobrana jest obsada. Gdy dowiedziałem się, o czym będzie ten film oraz kto zagra główną rolę to wiedziałem, że będzie to strzał w 10. I nie myliłem się. Urszula Grabowska zagrała fenomenalnie. Równie ciekawą kreację stworzyła Stanisława Zielińska. Według mnie nieco sztucznie zagrała odtwórczyni młodej Róży, Sara Knothe, ale do dzieci należy przyjąć inną skalę. Jedyne co mnie mocno drażniło w tym filmie to ostatnia scena. Jeśli już realizatorzy zdecydowali się na obróbkę graficzną to mogli ją zrobić na wyższym poziomie. Bo to, co zaprezentowali wygląda, jakby tę scenę robili w 5 minut.

Jednak film jest zdecydowanie warty obejrzenia. Świetne kreacje aktorskie, dobrze prowadzona fabuła. Na pewno jeszcze do niego wrócę.

 

8/10

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
piotrek-alfa
Czas publikacji:
wtorek, 04 października 2011 00:08

Polecane wpisy

Kanał informacyjny

stat4u